Pułapki i bariery inwestycyjne, czyli jak inwestują Polacy

wysoki zysk i szybki zarobek - jak unikać ryzykaWspółczesna cywilizacja oczekuje, że wszystko zrobimy szybko! Należy szybko wstać, szybko zjeść i szybko pracować. Jakie efekty daje pośpiech w inwestowaniu i czy warto czasami zwolnić?

 

Wysoki zysk i szybki zarobek od zawsze kusiły ludzi. „Złotym” przykładem współczesnej ery polskich szybkich inwestycji jest znana chyba wszystkim firma Amber Gold. Podmiot prowadzony przez Marcina Plichtę zauroczył Polaków atrakcyjną wizją zarobku. Inwestując kapitał w kruszce można było wygenerować zysk na poziomie 14% w skali roku. W czasie kryzysu finansowego wartość ta wydawała się być „interesem życia”. Czas jednak brutalnie to zweryfikował i niestety wielu inwestorów poniosło porażkę.

Dlaczego tak się stało?

Jako, że lepiej uczyć się na cudzych błędach, poświęćmy chwilę, aby przyjrzeć się dlaczego około 20 tysięcy osób dało się nabrać. Pomysł Pana Marcina bazował na przełamaniu jednej z głównych barier inwestycyjnych, jakie mamy w głowie. Mowa tu o barierze ryzyka. Przeciętny człowiek mierzy ryzyko innymi kategoriami, niż specjalista. U Kowalskiego kluczową rolę odgrywa fakt czy coś zna i czy ma nad tym kontrolę. To, co jest znane, wydaje się być bezpieczne, choć czasami może to nie mieć zupełnie nic wspólnego z rzeczywistością. W przypadku złota akurat pomysł był trafiony. Chyba niewielu ludzi nie zna złota… nawet jeżeli go nie posiadali, to dobrze wiedzieli, że szeroki uśmiech Rosjanina był niegdyś wart kilka ładnych tysięcy. Motyw posiadania kontroli Pan Marcin zaczerpnął z najlepszego źródła – skopiował schemat funkcjonowania placówek bankowych. To właśnie banki są w oczach Kowalskiego instytucją przełamującą barierę ryzyka, a lokaty najczęstszą formą inwestowania. Zatem placówki Amber Gold z szyldami nawiązującymi do jednego z banków i kilka oddziałów w centrach głównych miast Polski doskonale uśpiły czujność i wpisały się w potrzeby świeżo upieczonych inwestorów.

Wysoki zysk i szybki zarobek kusiły dalej…

Kilka lat później przychody na poziomie kilkunastu procent w skali roku nie robiły już takiego wrażenia na amatorach ceniących sobie wysoki zysk i szybki zarobek. Kolejnym hitem stały się więc platformy inwestycyjne. W tamtym okresie jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać instytucje, które same tytułowały się domami maklerskimi. W rzeczywistości były to firmy przypominające zwykłe call center. Dziesiątki młodych „brokerów” prowadziło telefoniczną sprzedaż i zachęcało ludzi do założenia konta na platformie, obiecując przy tym prostą obsługę i pomoc wykwalifikowanego, personalnego doradcy. Prawdziwe Eldorado! Każdy Kowalski mógł zostać drugim Warrenem Buffettem i to nie wychodząc z domu. Wystarczyło mieć dostęp do internetu, a zamiast drogiego garnituru – nawet i poplamiony t-shirt. Po przelaniu środków na wskazane konto można było inwestować na rynku walut (Forex), kupować surowce, a nawet grać na amerykańskiej giełdzie. Telemarketerzy  wskazywali na wysoki zysk i szybki zarobek obiecując 30, 50, a w przypadku debiutów giełdowych – nawet i 300% w skali dnia lub dwóch! Setki a może nawet tysiące osób, które dały się namówić, straciło swoje oszczędności.

Co poszło nie tak?

Broker forex akcjeW tym przykładzie również warto zastanowić się nad mechanizmem pułapki i wyciągnąć wnioski. Pomysł opierał się na przełamaniu kolejnej z głównych barier inwestycyjnych – bariery języka. Normalny człowiek nie podejmuje ryzyka i inicjatyw inwestycyjnych w przypadku, gdy nie rozumie sposobu działania zjawiska. Język opisujący procesy zachodzące na giełdzie czy rynku walut jest bardzo specjalistyczny, a zrozumienie go wymaga zarówno wiedzy jak i doświadczenia. Właśnie tym mieli wykazać się wspomniani doradcy, którzy zamiast prowadzić inwestora za rękę przez świat dynamicznych zysków wiedli go wprost w szpony bankructwa.

 

„Niepohamowana chęć posiadania i chęć zarobienia w jak najkrótszym czasie to dwie dorożkarskie klapki na oczach początkującego inwestora”

W obu przytoczonych przykładach sam przedmiot inwestycji był właściwy. Złoto, srebro czy platyna od zawsze cieszyły się uznaniem wśród inwestorów. Wartość surowców w czasie rośnie, a historia może pokazać imponujące wykresy. Kwestia słupków i  tabelek w przypadku giełdy też jest wszystkim znana, a spektakularne zarobki i przykłady rekinów finansjery rozbudzają ludzką wyobraźnię. Co zatem poszło nie tak? Czy możemy powiedzieć, że wszystkiemu winni są oszuści? Niestety odpowiedzialność za tragedię muszą w dużym stopniu wziąć na siebie sami oszukani. Idąc o krok dalej zrozumiemy, że głównym winowajcą jest ślepe nastawienie się na wysoki zysk i szybki zarobek.

Jak podjąć właściwą decyzję?

Jeśli chcemy zminimalizować ryzyko, to podstawową kwestią jest wybór sektora, w którym będziemy inwestowali.
Zanim jednak wybierzemy, powinniśmy zestawić go z trzema głównymi barierami inwestycyjnymi, jakie mamy w sobie:

  1. Bariera psychologiczna – przełamanie strachu przed inwestowaniem i odroczeniem przyjemności.
  2. Bariera ryzyka – czy znamy przedmiot inwestycji i mamy nad nim kontrolę.
  3. Bariera języka – czy zasady panujące na danym rynku są dla nas proste do zrozumienia.

Skoro wiemy już na co zwracać uwagę, warto się przyjrzeć jakie kroki i w których kierunkach podejmują inni inwestorzy. Ulubioną formą inwestowania Polaków od dawna były lokaty. Co dziwne, nadal cieszą się one bardzo wysokim zainteresowaniem, jednak co raz więcej osób zaczyna szukać zysków wyższych niż 1,5%. Silną pozycję w kwestii zaufania ma złoto, tyle że w czasach stabilnej sytuacji gospodarczej nie notuje ono zbyt wysokich wzrostów. Dodatkowo, jeżeli nie kupujemy go fizycznie to ryzyko rośnie. Rynek kapitałowy, ku rozczarowaniu brokerów, przez większość osób jest postrzegany jako skomplikowany i ryzykowny. Środowiskiem, które zbija znaczną część obaw oraz obiekcji, są nieruchomości. Około 50% Polaków wskazuje je jako bezpieczne i zyskowne źródło przychodów. Jako przedmiot są znane wszystkim, a będąc ich właścicielami, mamy nad nimi pełną kontrolę (Bariera ryzyka). Co więcej, kwestia procesów z nimi związanych jest łatwa do przekazania i zrozumienia (Bariera językowa).

specjalista doradca zaufanie

 

 

Na pytanie, który kierunek inwestowania jest tym dla nas i tak musimy odpowiedzieć sobie sami. Pewne jednak jest to, że pośpiech, chciwość i lekkomyślność zawsze prowadzą nas na manowce. Chcąc się wzbogacić, opierajmy nasze działania na rozsądku i specjalistach godnych zaufania.

 

1 myśl na “Pułapki i bariery inwestycyjne, czyli jak inwestują Polacy

  1. Pingback:5 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO ZARABIAĆ NA NIERUCHOMOŚCIACH

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *